Chciejlista

   Hej! Jako że za bardzo roztarmoniłam pieniądze w listopadzie, na grudzień przygotowałam sobie chciejliste. Są to rzeczy nieco droższe i mam nadzieję, że coś z nich mi Św. Mikołaj przyniesie. Jeśli nie- przejdą na kolejny miesiąc. Oczywiście nie doliczam innych pierdółek za mniej niż 10zł bo to pewnie tak będzie zmywacz do paznokci, waciki itp. Chociaż od nowego roku myślę czy nie zrobić eksperymentu na sobie "nie wydaj więcej niż 50zł na kosmetyki". Może być ciekawie :)
Oto moja chciejka:
Tangle Teezer
Olejek Khadi
Olejki do oczyszczania twarzy
Słuchawki Sony
Trylogia Tolkiena "Władca Pierścieni"
Jeansowa koszula

Jak Wasze zachcianki? :)

Listopadowe zakupy kosmetyczne!

   Hej! W tym miesiącu przyszalałam z zakupami. W grudniu chyba jakiś odwyk by się przydał, tym bardziej że już wszystko mam. Może tylko skuszę się na puder Synergen i krem Ziaja z witaminą C. Chyba że nadarzy się jakaś wyjątkowa okazja. A nadarzy się bo 2 grudnia dzień darmowej wysyłki ;-)
   Oto co wypędziło pieniądze z portfela i osadziło się w kosmetyczce.
    Bardzo lubię ten zapach to w końcu sobie na nie pozwoliłam. Różowe perfumy Pumy są u mnie.
 
    Skromne dwa lakiery fioletowy Rimmel i nude z Wibo
    Coś na czym ostatnio mam bzika: szminki! Eliksir nr. 6 oraz Rimmel lasting finish nr 077.
    Nie wiem czemu uparłam się na tego Rimmela ale skusiłam się na Wake me up oraz nowość Stay Matte.
    Oczy podrasuje tuszem Pump Up oraz kredką z Lovely oraz eyelinerem i cieniem z Miss Sporty.
   Na ten róż czaiłam się od dłuższego czasu. W końcu doszło do spodziewanego i tym sposobem Bourjois numer 74 jest w mojej kosmetyczce i na policzkach.

   Teraz tworzę sobie chciej-listę bo jak tak bez zastanawiania się będę wydawać to nie starczy na ciuchy a ich też trochę kupiłam w tym miesiącu :-)

Koniec końców czyli denko cz.IV

   Jako, że koniec miesiąca, dzisiaj denko. Zużyte produkty są z października i listopada.
1. Nawilżający płyn micelarny, Eveline- miał swoją chwilę prawdy TUTAJ na blogu.
2. Tonik ogórkowy, Ziaja- jeden z moich ulubionych toników. Chętnie do niego wrócę nie jeden raz.
3. Olejek do włosów, Sesa- wiązałam z nim duże nadzieje, niestety nie było spektakularnych efektów.
4. Płyn micelarny, Flos-lek- ten z kolei miał swoją chwile TUTAJ
5. Krem do rąk, Isana- kupiłam go z myślą o kremowaniu włosów, w tej roli jak i standardowej się sprawdził. W dodatku za taką cenę- warto spróbować.
6. Płyn micelarny, Be Beauty- Mój numer jeden póki co. Dzisiaj kupiłam kolejną flaszkę :-)
7. Antyperspirant w kulce, Nivea- Jestem ich wielką fanką! Ładnie pachną i odpowiednio mnie chronią przed plamami pod pachami.
8.Sól do kąpieli o zapachu figi, On-Line- Bardzo przyjemna sól! Pięknie pachnie i fajnie się pieni (o matko ile tam chemii zapewne!) Kupię jeszcze raz!
9. Puder do twarzy, Synergen- Przyjemny puder to może i był. Przez pierwsze dwa tygodnie. Później ściemniał i pokruszył się. Ale nie zapychał i w początkowej fazie miał idealny kolor.
10. Long cover fluid, Paese- Dla mnie podkład idealny. Swoją recenzję miał TUTAJ
11. Korektor pod oczy, Maybelline- Mój ulubiony korektor. Mega wydajny i mega trwały.

   Cóż, dużo tego nie było, ale to były ciężkie miesiące kiedy nie miałam czasu na eksperymenty i nowe to testy. Teraz będzie tylko lepiej :)

Płyn micelarny arnica od flos-leku

   Trzyma mnie ostatnio w tej tematyce, ale skoro dostałam tyle płynów micelarnych, to je testowałam i zużywałam. Ten otrzymałam na spotkaniu w Częstochowie. Flos- lek zawsze mi się dobrze kojarzył i chętnie używam produktów tej firmy. Jak płyn micelarny z arniką dla skóry naczynkowej wpadł w moje ręce, nie mogłam doczekać się aż go wypróbuje. Później niestety nie było tak kolorowo.
  Płyn ma za zadanie usuwać zanieczyszczenia, makijaż a przy tym wzmacniać naczynka, poprawić krążenie i złagodzić podrażnienia. Zmywać- zmywał. Ależ to była tortura dla oczu! Że szczypał w twarz, jakoś przeżyję, ale jak dostało się go trochę więcej do oczu to była istna masakra! Tak więc mimo to, że nie zapychał tak jak było to w przypadku micelarnego z Eveline, skóra była oczyszczona i nie kleiła się, ale niestety pieczenie było męczarnią. 
  Butelka jest wygodna, zamykanie na klik, dobre dozowanie. Cena tego płynu to około 10-15zł. Nie jest bardzo wygórowana a wydajność jak na płyn do demakijażu, który robi się codziennie, całkiem dobra. Bardzo ubolewam, że tak bardzo piecze mnie w oczy.
 Szukam dalej ideału! :( A Wy miałyście ten płyn? Sprawdził się?

Spotkanie blogerek Częstochowa part II

   Ja to żyję chyba od spotkania do spotkania. Tym razem Częstochowa i okolice bliższe lub dalsze spotkały się w Resto&Cafe 29. Bardzo przyjemna restauracja-kawiarnia w centrum miasta. Jako, że od ostatniej wizyty w Krakowie jestem fanką latte i od długo dłużej szpinaku, skonsumowałam małe co nieco.

   Tak jak do tej pory nie znosiłam towarzystwa dziewczyn, tak odkąd chodzę na takie spotkania- uwielbiam! Bo to nie są bzdurne gadki o kremie z dziesiątkami szkodliwych substancji, który tak świetnie nawilżył, tylko konkrety od dziewczyn, które się na tym znają. A znają się bo to lubią i przeczytają najpierw skład kremu a nie to co obiecuje producent. W dodatku miałyśmy małe after z Gosią i Magdą w Belgu także dzień uważam za bardzo udany ;-)
   Na tym spotkaniu dużo znajomych twarzy i blogów ale i kilka nowości dla mnie. Wszystkie dziewczyny są cudowne i bardzo miło spędziłam czas. 
   Zdjęć nie będę wstawiać, bo mnie nie wyszły (nie licząc tych dwóch i fotki włosów Elizy :P) a podkradać nie będę, bo na każdym jakie widziałam wyglądam jak zombie :P Zachęcam zatem do odwiedzenia blogów dziewczyn :)

  Na każdym spotkaniu dowiaduję się czegoś ciekawego, tym razem (nie licząc wskazówek o zdrowym odżywianiu Angel) było to wystąpienie braffiterek. Dziewczyny prowadzą sklep w Częstochowie, opowiedziały nam o prawidłowym noszeniu i dopasowaniu stanika oraz podpowiedziały jaki rozmiar nosić powinnyśmy. Chyba się tam wybiorę :)
  A oto co wpadło w moje ręce:
 Bath & Body Works czyli mydło do rąk w płynie oraz kokosowy balsam do ciała.
 Orginal Source i pachnący zestaw do kąpieli.
Eveline zawsze mnie pozytywnie zaskakuje.Tym razem otrzymałyśmy peeling i krem do rąk oraz dwa peelingi enzymatyczne. 
Embryolisse i próbka kremu nawilżającego do twarzy.
Selling Beauty i cielista kredka od Revlon.
Fresh&Natural i cukrowy peeling do ciała.

Quiz i zielonkawy lakier do paznokci.
 Diva Poland i komplet sztucznej biżuterii.
Paula Art i absolutnie przesłodkie kolczyki i bransoletka
 Chocolissimo czyli czekolada na patyku :-)
Big-active i pyyyyszne herbatki.

Okej, niech będzie! Następne robię ja! Ale to jakoś po nowym roku, OK? :)

Spotkanie blogerek w Sosnowcu II

   Taak, było i drugie spotkanie organizowane przez Paulinkę. Byłam na nim, a i owszem.
Pierwszy raz wsiadałam sama do pociągu! To aż dziwne, ale jednak prawdziwe. Nie zdziwiły mnie jednak koleje i w drodze do domu zerwała się trakcja i byłam w Częstochowie jakieś 40 minut później niż planowałam.
   Przechodząc do postu: będzie ubogi w zdjęcia, bo zabrałam tylko cyfróweczkę, która zrobiła tylko kilka zdjęć, które nie wnoszą nic. Może tylko smaczek na te pyszne babeczki z Abadaba. Mniam!

   Jak wspomniałam, spotkanie zorganizowała niezastąpiona Paulina, której baaaaaardzo dziękuje i kłaniam się w pas, że chce jej się motać z tym wszystkim i to z takimi efektami!
Na spotkanie przybyły:
Margotka
Mała Mi
Nika
Króliczek Doświadczalny
Gosia Mysz
Jusia
Puszysława
   Zapraszam na te blogi jeśli chcecie zobaczyć bardziej rozbudowane relacje ze spotkania :)

   A te firmy skusiły się na wysłanie nam drobnych upominków. Część już poszła w obieg i w zużywanie, także przy postach z tymi produktami będę zaznaczała że otrzymałam je właśnie na tym spotkaniu :) A prezenty są jak najbardziej cudowne, spójrzcie tylko na te nazwy :)
   Już niebawem kolejne spotkanie, mam nadzieję, że będzie równie udane. Trzymam kciuki Gosia!

Nawilżający płyn micelarny od Eveline

   Zauważyłam ostatnio, że stan mojej cery strasznie się pogorszył. Oczywiście lekka zmiana trybu życia przyczyniła się do tego, jednak zawsze staram się zmyć makijaż przed pójściem spać. Odkąd skończył mi się micel z biedry, używam tego specyfiku otrzymanego na jednym ze spotkań blogerek.

    Miało być pięknie a wyszło jak zawsze. Płyn w prawdzie zmazał wszystko przy użyciu 4 czy 5 wacików, w zależności ile nałożyłam szpachelek. Nie rozmazuje tuszu do rzęs, a faktycznie się go pozbywa. Z kredką jest troszkę gorzej, ale da się to przeżyć. Nie szczypie, nie uczula i generalnie moje oczy są na tak.
    Buteleczka z pompką to dla mnie zbawienie, bo namiętnie wylewam coś ze słoiczków, buteleczek i czasami coś za kołnierz. Ale ideałem to nie jest, o nie. Zazwyczaj przy naciskaniu wacikiem na pompkę coś się uleje. Ja zawsze mam wszystko wokół w kropelkach micelarnego. Ot, taki paradoks. Nie wylewa się ale ulewa mu się czasem, owszem. 
 

   Faktycznie, płyn zmywa makijaż, ale jest to dla mnie uczucie lepkości i zapychania skóry, aniżeli nawilżenia i odświeżenia. Po tych kilku tygodniach jestem w stanie stwierdzić, że zdecydowanie ten płyn nie jest dla mnie. Mam czerwoną, tłustą i pełną zaskórników buzię. Zdecydowanie nie pasujemy do siebie. Idziesz do kosza.
Teraz na nowo muszę walczyć o porcelanę :)