Moje włosy cz. I - pokrzywa

Cześć! Zacznę od podziękowania za tyle komentarzy pozytywnych i dodania do obserwowanych :) To bardzo dużo znaczy na początku blogowania :)  Dziękuje również w imieniu Dropsa, który dostał same komplementy, wziął to bardzo do siebie i jest jeszcze bardziej dumny ;p  Nie bardzo wiedziałam o czym ma być ten blog, nie chce chyba żeby był monotematyczny i nudny. Chciałabym stworzyć coś w stylu pamiętnik-poradnik. Może moje doświadczenia którejś z Was pomogą, a i może łatwiej będzie mi rozwiązać jakąś zagadkę dzięki Wam :)

   Włosy to u mnie temat numer jeden od kilku miesięcy. Farbuje moje kłaczki na blond, jednak podejrzewam, że zła dieta i nieodpowiednie dbanie o nie zapoczątkowało wypadanie. Wszyscy wokół mówią, że to normalne, że włosy też mają swój żywot, jednak czułam, że coś jest nie tak. Zaprzestałam farbowania (nie przestraszcie się tyki odrostami!) bo stwierdziłam, że wolę chodzić z dwukolorowymi włosami niż nie mieć ich wcale. Do tego doszło picie pokrzywy zrywanej w polach. Kilka listków wrzucam do zaparzacza, zalewam gorącą (ale nie wrzącą) wodą i trzymam tak pod zakryciem póki napar nie ostygnie na tyle, aby go wypić. Z początku smak mnie tak irytował, że piłam po dwa łyczki dziennie, co i tak powodowało u mnie mdłości. Jednak żeby być pięknym, trzeba pocierpieć i zmusiłam się do picia duże szklanki pokrzywy codziennie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez tego smaku, właściwie to pisząc to, przerywam co kilka zdań i popijam świeżo zaparzoną pokrzywę :) Efekty? Pije od około miesiąca regularnie co dzień jedną lub dwie i widać poprawę. Włosy rosną, mniej wypadają, pojawiają się nowe malutkie włoski i pozbyłam się wysypów związanych z atopowym zapaleniem skóry. Mam mniej również wysypów na twarzy, stała się gładsza i koloryt jest wyrównany. Także myślę, że warto zmusić się do trzech pierwszych szklanek, a po kolejnych kilku zauważycie efekty. Na pewno przeczytają to włosomaniaczki które potwierdzą moją wypowiedź :)

   Więc na koniec moje włosy.

Foto II

Ukochany mój pożyczył mi obiektyw. Jest mega jasny (Nikkor AF 50mm f.1.8 D), co powoduje, że jest piękna przysłona, bokeh i chyba na długo się z nim nie rozstanę. Dobrze przewidziano przyszłość mówiąc, że jak zrobię kilka fot nim, to nie będę chciała starym obiektywem nic robić :) Zatem, kilka pierwszych zdjęć tymże cudeńkiem :)