Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2013

Siemię lniane

   Siemię lniane jest znane chyba każdemu. Niestety nie każdy miał okazję wypróbować dobroczynne właściwości tych ziarenek. Ja gorąco Was zachęcam do włączenia go do Waszych jadłospisów. Oto powody dla których warto to zrobić.


   Zacznę może od tych pozytywów kryjących się w siemieniu.
- Dobrze wpływa na kondycję skróry przy atopowym zapaleniu skóry; dzięki siemieniu, całkowicie można się z tego wyleczyć, a przynajmniej pozbyć aktywności
- Likwiduje suchość skóry,  nawilża słomiaste i łamiące się włosy oraz hamuje łamanie i rozdwajanie się paznokci, wzmacniając je poprzez dużą zawartość witaminy E.
- Leczy wrzody; działa kojąco przy zgadze; skutecznie chroni przewód pokarmowy przy kuracji antybiotykowej
- Dzięki swojej konsystencji pomaga przy bólu gardła oraz wykrztuśnie przy kaszlu
- Polecany przy zatwardzeniu lub biegunce – można stosować na dwie tak rozbieżne dolegliwości, ponieważ siemię lniane reguluje zachodzące w organizmie procesy trawienne
- Dzięki zawartości kwasów omega-3 (porównywalną do ilości występujących w rybach), siemię działa przeciwmiażdżycowo, a nawet przeciwnowotworowo (udowodnione naukowo przez dr. Budwig)
- Zawiera błonnik pokarmowy czyli reguluje perystaltyki jelit (wypróżnienia) zatem jest skuteczny przy odchudzaniu
- Obniża poziomu szkodliwego cholesterolu (zawiera lecytyne, białko, cynk)
- Zmniejsza objawy menopauzy oraz uodparnia na bóle miesiączkowe
- Posiada flawonoidy które mają właściwości przeciwzapalne, rozkurczowe, uszczelniają naczynia krwionośne.

Dodatkowo w 100 gramach znajdziemy: 
42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
27 g błonnika 
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
255 mg wapnia;
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).

   Siemię lniane, podobnie jak i pestki moreli, śliwki posiada cyjanek. Jednak są to takie ilości, że te dwie łyżki dziennie nie wpływają ani troszkę na nasze zdrowie. Zalanie całych ziarenek siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, gdyż w nienaruszonym ziarnie, glikozydy (związki organiczne, które mają silne działanie bakteriobójcze) nie mają kontaktu z enzymami (biokatalizatory przeprowadzające reakcje chemiczne w organizmach żywych np. w przemianie materii). Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania toksycznego dla naszego organizmu cyjanowodoru. Jest w stu procentach bezpieczny.
   Należy również pamiętać, aby podczas kuracji siemieniem pić dużo wody, gdyż może nas 'wybrzuszyć'.


    Sposób w jaki ja przygotowuje kleik:
Do małego garnka wsypuję stołową łyżkę siemienia i zalewam szklanką zimnej wody. Włączam na mały gaz i tak gotuję do chwili wrzenia. Im dłużej będziemy trzymać na ogniu, tym bardziej gęsty będzie kleik.
W konsystencji przypomina kisiel. Ziarenek nie odcedzam, po prostu je połykam razem z kleikiem, lub przegryzam.
Nie ma drażniącego smaku lub zapachu, po prostu 'dziwnie wygląda' i wiem, że nie każdemu z łatwością przychodzi to, aby zjeść taką konsystencje.

  Nasionka może spożywać również solo. Spożywać je prosto z opakowania lub przyprażyć na patelni. Można również dodawać do własnoręcznie robionego chleba. Świetnie smakuje razem z jogurtem czy blenerowany z jabłkiem.
  Nie poleca się kupowania mielonego siemienia, gdyż nie ma on właściwości leczniczych, a świeżo zmielone w młynku ziarenka warto bardzo szczelnie zamykać, aby nie straciły swoich zalet i plusów.

  
Efekty, które zauważyłam już po kilku dniach jedzenia siemienia lnianego nawet w czasie choroby:
-dużo szybciej przeszedł mi katar; nie minął tydzień a mogę swobodnie oddychać
-wysypiam się
-poparwiła mi się cera; nie jest już taka sucha i nie mam żadnych krostek
-włosy są bardziej miękkie i wydaje mi się, że rosną.

  Tak więc myślę, że warto spróbować, tym bardziej, że jest ogólnodostępny i tani.Za kilka tygodni zrobię raport, o plusach, które mam nadzieję, jeszcze zauważę. Jakie są wasze odczucia po siemieniu? Jak lubicie go jeść? :)

1 października 2012

Przepis na: spaghetti

   Hej! Kocham makarony, a że ostatnio ten przepis króluje w mojej kuchni, ku pokrzepieniu żołądków:

Spaghetti z sosem ze świeżych pomidorów

Składniki:
  • Makaron spaghetti
  • 2-4 średniej wielkości pomidory (w zależności ile osób ma spożywać obiad)
  • 2-3 ząbki czosnku (może być łyżeczka granulowanego)
  • Nać pietruszki
  • Oliwa z oliwek
  • Przyprawy- zioła prowansalskie, papryka, mięta. 
Wykonanie:
Makaron: Do posolonej, gotujacej się wody z odrobiną oliwy wrzucam makaron. Nie trzeba go łamać, gdyż sam "skurczy się". Kiedy będzie już andante, cedzimy go w durszlaku (nie hartujemy pod bieżącą wodą) alby woda ociekła i nakładamy na talerz.
Sos: Pomidory zalewam wrzątkiem, aby łatwiej było zdjąć skórkę (na patelni później łatwiej się rozgotują). Kraje w kosteczki i wrzucam na patelnie razem z oliwą z oliwek. Po około 3 minutach dorzucam czosnek, zioła prowansalskie, zmieloną paprykę. Gdy zrobi się sos (po około 10-15 minutach, zleży od pomidorów) dorzucam nać pietruszki, mieszam i tadam! Gotowe :) Nakładam na makaron, dostrajam listkiem mięty i można jeść :) Oczywiście ilości składników są dowolne. Wiem, że niektórzy nie przepadają za czosnkiem bądź pietruszką.

   Wydaje mi się to zdrowsze i o dziwo nie trwa to dłużej niż rozrobienie sosu w proszku czy przyprawienie sosu ze słoika. A Wy jak lubicie przyrządzić swoje spaghetti? :)