Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
23 kwietnia 2014
Pietruszka+jabłko=duet idealny
Czasami oprócz flaczków, spaghetti, kfc oraz słodkich bułek i popcornu jadam nieco zdrowiej. Szczególnie jak kilka osób mi powie że jest mnie nieco więcej :-) Ale niekiedy pewne osoby wady potrafią przemienić w zalety, twierdząc że kochanego ciałka nigdy za wiele. Chociaż wolałabym jednak mieć go nieco mniej, zatem wracam do tego zdrowszego jedzenia i większej aktywności fizycznej. Nie wiem co będzie trudniejsze.
30 sierpnia 2013
Misja nowe włoski czyli rosnę jak na drożdżach!
Zdecydowałam się! Idę do sklepu i kupuję paczkę drożdży za 1,20 zł. I szczerze mówiąc tylko zawartość pierwszej szklanki była wyzwaniem. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez napoju drożdżowego! Drożdże piję od 5 sierpnia czyli od ponad 3 tygodni a były dwa dni kiedy nie napiłam się mojego eliksiru. Co zauważyłam w tym czasie?
Nigdy nie miałam większych problemów z cerą, jednak przy piciu drożdży zauważyłam, że cera się wygładziła, coraz rzadziej i mniej pojawia się nieprzyjaciół na buzi. Oczywiście początki nie były tak cudowne bo w pierwszym tygodniu był wysyp armii pryszczy na plecach (jakie szczęście że tam a nie na buzi). Skóra twarzy jest zdrowsza i nawilżona. Wągrów też jakby mniej. Jednak nie ma efekty wow, mam nadzieję, że jeszcze troszkę i to się zmieni. Zdjęcia twarzy nie będzie, bo jak wspomniałam, nie miałam nigdy problemów z cerą i nie był to punkt najważniejszy w tej kuracji.
Problemów z brzuchem, żołądkiem nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie, okres przeszłam nieco lżej i nie pojawiły się zaparcia czy biegunki. Wpływu na wagę też nie odnotowałam.
Teraz to najważniejsze:
Jeśli dobrze się przyjrzycie, zobaczycie, że pojawiły się baby hair. Na zdjęciu niestety nie jest to aż tak widoczne, ale w rzeczywistości widać gołym okiem, że rosną nowe włoski. Zagęszczają mi przy tym lekkie zakola, dzięki czemu nie wyglądam jak mój tata ;P Jeśli chodzi o porost tych starszych włosów i ich wypadanie, niestety nie zauważyłam spektakularnych efektów. Włosy tylko troszkę mniej wypadają i rosną jak zawsze. Grunt, że rosną nowe!
Moje paznokcie zawsze były twarde, długie i wyglądały świetnie. Jednak przyszedł taki czas kiedy zapragnęły zmian. Wobec tego zaczęły się łamać, rozdwajać i wyprawiać inne głupoty. Odkąd piję drożdże, paznokcie wróciły do stanu przed buntem. Już nie muszę się wstydzić pałek i malować ich na ciemno, żeby zakryć nie za ładną płytkę paznokcia. Mam małą rąsie i krótkie palce, więc paznokcie muszę być troszkę dłuższe, żeby przy ewentualnym pierścionku, ładnie dłoń się prezentowała :)
Jak przygotować napój drożdżowy?
1/4 drożdży domowych do wypieków rozdrobić i wrzucić do wysokiej szklanki, zalać gorącą wodą do 1/4 wysokości szklanki, energicznie wymieszać. Po ostygnięciu dolać soku, który zneutralizuje zapach.
Czytałam i słyszałam dużo na temat picia drożdży. Można je zalewać wodą jak i mlekiem. Oczywiście i jedna i druga ciecz musi być zagotowana do zawrzenia. I teraz pojawiają się dwie opcje: zalewamy wrzątkiem bądź nieco ostygniętą wodą/mlekiem. Drożdże tracą swoje negatywne zdolności po zalaniu przynajmniej 80stopniową wodą/mlekiem. Przy zalaniu wrzątkiem, tracą i zalety i wady. Ja zalewam drożdże wrzącą wodą, czekam około 15 sekund, aż kamień z czajnika opadnie na dno. Wtedy mam pewność, że nie nabawię się nowej cywilizacji w moim brzuchu.
Preferuję również kiedy napój przestygnie dolewać do niego soku. Najbardziej smakuje mi z tym o smaku granatu. Piję to na raz, nie na raty. Mimo, że przyzwyczaiłam się do smaku, nie byłabym w stanie delektować się tym eliksirem :P
Jeśli chodzi o wrażliwców. Ja miałam odwieczny problem z zespołem jelita drażliwego
i zapewniam, że nic złego w czasie tych dwóch tygodni nie nastąpiło! Na prawdę nie ma się czego obawiać jeśli robi się to z umiarem i zgodnie z przepisem!
A jakie jest Wasze zdanie na temat picia drożdży? Próbowałyście kiedyś?
13 lipca 2013
Nowości kosmetyczno-zdrowotne
Cześć! Dawno nic się nie działo na blogu, ale cały tydzień byłam na zrywaniu porzeczek, z czego zbierałam jeden niepełny dzień. Urwałam jakieś 7kg, co jak na takiego leszcza w tej dziedzinie jak ja to całkiem nieźle. Przy okazji odwiedziłam targ i o zgrozo fryzjera. Babka robiła wszystko dokładnie, ale zdecydowanie za długo. Normalnie jak idę do "mojej" zdradzonej fryzjerki, chłopów ścina w moment, a ta robiła to tak wolno, że o mało nie usnęłam. Ale więcej o tym innym razem.
Wpadłam ostatnio w szał kosmetyków naturalnych, bez mnóstwa chemii i zbędnych składników. Tym sposobem wpadło mi w ręce:
Sok z aloesu, Prima- Kupiłam dwie litrowe butle; Pije po pół kieliszka dwa razy dziennie. Póki co jako takich efektów nie ma, ale nie od razu Krakowa nie zbudowano. Cierpliwie czekam.
Maść ochronna z witaminą A, Hasco- Tą maść stosuję chyba do wszystkiego! Świetnie nawilża
i regeneruje nawet na prawdę spękane pięty. Żadne kremu nie dały takich efektów, jak ta maść po pierwszym użyciu. Nakładałam również na twarz i cudnie wygładza, pozbywa się krostek i nawilża.
Czarne mydło Savon Noir, Mydlarnia Jaśmin- Przeczytałam u PUSZYSŁAWY, że można go stacjonarnie w Galerii Jurajskiej, więc nie wiele myśląc pojechałam. Sceptycznie jednak podeszłam do niego przy pierwszym użyciu jednak efekty są bardzo zadowalające. Skóra jest wyraźnie wygładzona, napięta
i doskonale oczyszczona.
Maska drożdżowa, Agafi- Zamówiłam w sklepie internetowym, jednak widziałam ją za bardzo podobną cenę właśnie na stoisku w Galerii Jurajskiej, więc jak sprawdzi się, to będę tam kupowała. Maska jest już po pierwszym użyciu i włosy są niezwykle sypkie.
Miałyście coś z tego zestawu?
20 maja 2013
Siemię lniane
Siemię lniane jest znane chyba każdemu. Niestety nie każdy miał okazję wypróbować dobroczynne właściwości tych ziarenek. Ja gorąco Was zachęcam do włączenia go do Waszych jadłospisów. Oto powody dla których warto to zrobić.
Zacznę może od tych pozytywów kryjących się w siemieniu.
- Dobrze wpływa na kondycję skróry przy atopowym zapaleniu skóry; dzięki siemieniu, całkowicie można się z tego wyleczyć, a przynajmniej pozbyć aktywności
- Likwiduje suchość skóry, nawilża słomiaste i łamiące się włosy oraz hamuje łamanie i rozdwajanie się paznokci, wzmacniając je poprzez dużą zawartość witaminy E.
- Leczy wrzody; działa kojąco przy zgadze; skutecznie chroni przewód pokarmowy przy kuracji antybiotykowej
- Dzięki swojej konsystencji pomaga przy bólu gardła oraz wykrztuśnie przy kaszlu
- Polecany przy zatwardzeniu lub biegunce – można stosować na dwie tak rozbieżne dolegliwości, ponieważ siemię lniane reguluje zachodzące w organizmie procesy trawienne
- Dzięki zawartości kwasów omega-3 (porównywalną do ilości występujących w rybach), siemię działa przeciwmiażdżycowo, a nawet przeciwnowotworowo (udowodnione naukowo przez dr. Budwig)
- Zawiera błonnik pokarmowy czyli reguluje perystaltyki jelit (wypróżnienia) zatem jest skuteczny przy odchudzaniu
- Obniża poziomu szkodliwego cholesterolu (zawiera lecytyne, białko, cynk)
- Zmniejsza objawy menopauzy oraz uodparnia na bóle miesiączkowe
- Posiada flawonoidy które mają właściwości przeciwzapalne, rozkurczowe, uszczelniają naczynia krwionośne.
Dodatkowo w 100 gramach znajdziemy:
42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
27 g błonnika
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
255 mg wapnia;
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).
Siemię lniane, podobnie jak i pestki moreli, śliwki posiada cyjanek. Jednak są to takie ilości, że te dwie łyżki dziennie nie wpływają ani troszkę na nasze zdrowie. Zalanie całych ziarenek siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, gdyż w nienaruszonym ziarnie, glikozydy (związki organiczne, które mają silne działanie bakteriobójcze) nie mają kontaktu z enzymami (biokatalizatory przeprowadzające reakcje chemiczne w organizmach żywych np. w przemianie materii). Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania toksycznego dla naszego organizmu cyjanowodoru. Jest w stu procentach bezpieczny.
Należy również pamiętać, aby podczas kuracji siemieniem pić dużo wody, gdyż może nas 'wybrzuszyć'.
Sposób w jaki ja przygotowuje kleik:
Do małego garnka wsypuję stołową łyżkę siemienia i zalewam szklanką zimnej wody. Włączam na mały gaz i tak gotuję do chwili wrzenia. Im dłużej będziemy trzymać na ogniu, tym bardziej gęsty będzie kleik.
W konsystencji przypomina kisiel. Ziarenek nie odcedzam, po prostu je połykam razem z kleikiem, lub przegryzam.
Nie ma drażniącego smaku lub zapachu, po prostu 'dziwnie wygląda' i wiem, że nie każdemu z łatwością przychodzi to, aby zjeść taką konsystencje.
Nasionka może spożywać również solo. Spożywać je prosto z opakowania lub przyprażyć na patelni. Można również dodawać do własnoręcznie robionego chleba. Świetnie smakuje razem z jogurtem czy blenerowany z jabłkiem.
Nie poleca się kupowania mielonego siemienia, gdyż nie ma on właściwości leczniczych, a świeżo zmielone w młynku ziarenka warto bardzo szczelnie zamykać, aby nie straciły swoich zalet i plusów.
Efekty, które zauważyłam już po kilku dniach jedzenia siemienia lnianego nawet w czasie choroby:
-dużo szybciej przeszedł mi katar; nie minął tydzień a mogę swobodnie oddychać
-wysypiam się
-poparwiła mi się cera; nie jest już taka sucha i nie mam żadnych krostek
-włosy są bardziej miękkie i wydaje mi się, że rosną.
Tak więc myślę, że warto spróbować, tym bardziej, że jest ogólnodostępny i tani.Za kilka tygodni zrobię raport, o plusach, które mam nadzieję, jeszcze zauważę. Jakie są wasze odczucia po siemieniu? Jak lubicie go jeść? :)
- Dobrze wpływa na kondycję skróry przy atopowym zapaleniu skóry; dzięki siemieniu, całkowicie można się z tego wyleczyć, a przynajmniej pozbyć aktywności
- Likwiduje suchość skóry, nawilża słomiaste i łamiące się włosy oraz hamuje łamanie i rozdwajanie się paznokci, wzmacniając je poprzez dużą zawartość witaminy E.
- Leczy wrzody; działa kojąco przy zgadze; skutecznie chroni przewód pokarmowy przy kuracji antybiotykowej
- Dzięki swojej konsystencji pomaga przy bólu gardła oraz wykrztuśnie przy kaszlu
- Polecany przy zatwardzeniu lub biegunce – można stosować na dwie tak rozbieżne dolegliwości, ponieważ siemię lniane reguluje zachodzące w organizmie procesy trawienne
- Dzięki zawartości kwasów omega-3 (porównywalną do ilości występujących w rybach), siemię działa przeciwmiażdżycowo, a nawet przeciwnowotworowo (udowodnione naukowo przez dr. Budwig)
- Zawiera błonnik pokarmowy czyli reguluje perystaltyki jelit (wypróżnienia) zatem jest skuteczny przy odchudzaniu
- Obniża poziomu szkodliwego cholesterolu (zawiera lecytyne, białko, cynk)
- Zmniejsza objawy menopauzy oraz uodparnia na bóle miesiączkowe
- Posiada flawonoidy które mają właściwości przeciwzapalne, rozkurczowe, uszczelniają naczynia krwionośne.
Dodatkowo w 100 gramach znajdziemy:
42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
27 g błonnika
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
255 mg wapnia;
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).
Siemię lniane, podobnie jak i pestki moreli, śliwki posiada cyjanek. Jednak są to takie ilości, że te dwie łyżki dziennie nie wpływają ani troszkę na nasze zdrowie. Zalanie całych ziarenek siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, gdyż w nienaruszonym ziarnie, glikozydy (związki organiczne, które mają silne działanie bakteriobójcze) nie mają kontaktu z enzymami (biokatalizatory przeprowadzające reakcje chemiczne w organizmach żywych np. w przemianie materii). Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania toksycznego dla naszego organizmu cyjanowodoru. Jest w stu procentach bezpieczny.
Należy również pamiętać, aby podczas kuracji siemieniem pić dużo wody, gdyż może nas 'wybrzuszyć'.
Sposób w jaki ja przygotowuje kleik:
Do małego garnka wsypuję stołową łyżkę siemienia i zalewam szklanką zimnej wody. Włączam na mały gaz i tak gotuję do chwili wrzenia. Im dłużej będziemy trzymać na ogniu, tym bardziej gęsty będzie kleik.
W konsystencji przypomina kisiel. Ziarenek nie odcedzam, po prostu je połykam razem z kleikiem, lub przegryzam.
Nie ma drażniącego smaku lub zapachu, po prostu 'dziwnie wygląda' i wiem, że nie każdemu z łatwością przychodzi to, aby zjeść taką konsystencje.
Nasionka może spożywać również solo. Spożywać je prosto z opakowania lub przyprażyć na patelni. Można również dodawać do własnoręcznie robionego chleba. Świetnie smakuje razem z jogurtem czy blenerowany z jabłkiem.
Nie poleca się kupowania mielonego siemienia, gdyż nie ma on właściwości leczniczych, a świeżo zmielone w młynku ziarenka warto bardzo szczelnie zamykać, aby nie straciły swoich zalet i plusów.
Efekty, które zauważyłam już po kilku dniach jedzenia siemienia lnianego nawet w czasie choroby:
-dużo szybciej przeszedł mi katar; nie minął tydzień a mogę swobodnie oddychać
-wysypiam się
-poparwiła mi się cera; nie jest już taka sucha i nie mam żadnych krostek
-włosy są bardziej miękkie i wydaje mi się, że rosną.
Tak więc myślę, że warto spróbować, tym bardziej, że jest ogólnodostępny i tani.Za kilka tygodni zrobię raport, o plusach, które mam nadzieję, jeszcze zauważę. Jakie są wasze odczucia po siemieniu? Jak lubicie go jeść? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




