Zombie. Polubiłam tą tematykę poprzez mojego R i jego bzika na punkcie apokalipsy. Z racji nudnej, bezowocnej niedzieli przyszło nam do głowy: pojedziemy do kina. Obejrzałam repertuar kin w Częstochowie i zainteresowało mnie to: Wiecznie Żywy. Nie wiele więcej myśląc wsiedliśmy do samochodu i po 20 minutach już Galeria Jurajska.
Pomijam pół godzinne reklamy.
Przenosimy się oczywiście do USA, bo tylko tam (ewentualnie w Rosji) jest możliwość napadu kosmitów, węży w samolocie, rekinów ludojadów, meteorów niszczących świat, wampirów
i właśnie zombie. Film nie jest tym razem (głównie) o ludziach zmagających się z armagedonem tylko o zombiaku imieniem R i jego "życiu". Tutaj oczywiście moment romansidła: R zakochuje się z wzajemnością w Juli, której chłopakowi zjadł mózg i porywa ją do swojego samolotu na lotnisku. Romantycznie, prawda?
Skoro to komedia/horror to gdzie te elementy? Cóż, zombie zaczyna próbować mówić
i zachować się jak żywy. Komedia to nie to że w ogóle się stara, tylko jak mu to wychodzi. Jest kilka scen, że faktycznie można się pośmiać. Nie są tu wygórowane dialogi (bo zombie przecież nie umieją za dobrze mówić), ale komizm sytuacyjny jest całkiem niezły. Lubię filmy gdzie nie ma wulgarnego, obleśnego humory, dlatego duży plus dla twórców, którzy nie wykorzystali seksu, cycków itp do przyciągnięcia widzów. Całkiem przyjemna muzyka podczas filmu, jednak to kawałki nie zaskakujące treścią a umiejscowieniem ich w filmie, np: Pretty Woman.
Gdzie horror? Wyobraźcie sobie że idziecie pustą autostradą, dookoła puste wieżowce, parki, samochody. Plus do tego gonią Cię szkieletory. Swoją drogą szkieletory nieźle zrobione, oblechy jak w 'Obcym'.
Fabuła wiadomo, jak w amerykańskim filmie- kończy się happy endem. Jak się skończy jednak nie zdradzę, bo to już by był typowy spoiler :)
Film mnie ani na chwilę nie zanudził, dużo humoru, trochę strachu i 'piękne' krajobrazy apokalipsy.
Polecam fanom tej tematyki jak i również tym, którzy nie są jeszcze przekonani co do zombiaków :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
4 marca 2013
28 grudnia 2012
Hobbit: Niezwykła podróż
Cześć! Wczoraj byłam w kinie na nowym to filmie "Hobbit. Niezwykła podróż". Czytałam tę książkę kilka lat wcześniej zanim nawet pierwsza część "Władcy Pierścieni" pokazała się w kinach. Sama Trylogia jest moim jednym z ulubionych filmów i mogę oglądać nawet kilka razy w roku.
Czy "Hobbit..." będzie moim ulubionych filmem?
Historia opowiada głównie o przyjaźni, poświęceniu, honorze. Pokazuje, że nawet ten najmniejszy może mieć przeolbrzymią wiarę. Niziołek Bilbo Baggins wyrusza w podróż razem z 13 krasnoludami i Gandalfem aby odzyskać Samotną Górę na której znajdowało się królestwo Erebor, należącą niegdyś do Krasnoludów, jednak Smok zajął siłą ich ziemię. W czasie drogi spotyka ich wiele przygód, doświadczeń oraz bitew.
Bardzo dużo dobrego humoru, przepiękne (zdarzają się te nie miłe dla oka pod względem estetyki, ale robią również niesamowite wrażenie) baśniowe scenerie. To jest to co różni ten film od "Władcy...", gdyż ten drugi miał głównie odbiór wśród dorosłych, natomiast "Hobbit..." adresowany był i jest dla młodszych widzów.
Świetnie ucharakteryzowani aktorzy, Krasnoludy były jak prawdziwe :) Bilbo czyli Martin Freeman świetnie pasował na samotnika kochającego swój dom, miał wypisane na twarzy, że tęskni za domem, ale pragnie pomóc tym, którzy swojego domu nie mają.
Muzyka. Ta sama co we "Władcy..". Mnie osobiście przeszywa na wskroś i powoduje ciarki na ciele. Chociaż uważam, że mogła by być nowa ścieżka dźwiękowa.
Film trwa prawie 3 godziny, ale wcale tego nie czuć. Siedzi się i akcja nie za szybko się rozkręca, reżyser przekazuje nam powoli po kolei i dokładnie co się dzieje, równocześnie nie zanudzając nas. Jest nieprzewidywanie, chociaż skoro to film dla dzieciaków- wiadomo, nie ma bardzo smutnych scen, ale zdarzają się bardzo poruszające.
Byłam na filmie 2D z polskim dubbingiem. Oczywiście nasz dubbing jest bardzo średni. Borys Szyc jako Gollum- mam mieszane uczucia. Chyba wolałabym wersje z napisami. Taką pewnie obejrzę już w zaciszu domowym.
Wybieracie się, czy już byłyście na tej Tolkienowskiej gratce?
Czy "Hobbit..." będzie moim ulubionych filmem?
Historia opowiada głównie o przyjaźni, poświęceniu, honorze. Pokazuje, że nawet ten najmniejszy może mieć przeolbrzymią wiarę. Niziołek Bilbo Baggins wyrusza w podróż razem z 13 krasnoludami i Gandalfem aby odzyskać Samotną Górę na której znajdowało się królestwo Erebor, należącą niegdyś do Krasnoludów, jednak Smok zajął siłą ich ziemię. W czasie drogi spotyka ich wiele przygód, doświadczeń oraz bitew.
Bardzo dużo dobrego humoru, przepiękne (zdarzają się te nie miłe dla oka pod względem estetyki, ale robią również niesamowite wrażenie) baśniowe scenerie. To jest to co różni ten film od "Władcy...", gdyż ten drugi miał głównie odbiór wśród dorosłych, natomiast "Hobbit..." adresowany był i jest dla młodszych widzów.
Świetnie ucharakteryzowani aktorzy, Krasnoludy były jak prawdziwe :) Bilbo czyli Martin Freeman świetnie pasował na samotnika kochającego swój dom, miał wypisane na twarzy, że tęskni za domem, ale pragnie pomóc tym, którzy swojego domu nie mają.
Film trwa prawie 3 godziny, ale wcale tego nie czuć. Siedzi się i akcja nie za szybko się rozkręca, reżyser przekazuje nam powoli po kolei i dokładnie co się dzieje, równocześnie nie zanudzając nas. Jest nieprzewidywanie, chociaż skoro to film dla dzieciaków- wiadomo, nie ma bardzo smutnych scen, ale zdarzają się bardzo poruszające.
Byłam na filmie 2D z polskim dubbingiem. Oczywiście nasz dubbing jest bardzo średni. Borys Szyc jako Gollum- mam mieszane uczucia. Chyba wolałabym wersje z napisami. Taką pewnie obejrzę już w zaciszu domowym.
Wybieracie się, czy już byłyście na tej Tolkienowskiej gratce?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




