Złoty peeling-masaż drenujący

   Z moją systematycznością bywa różnie. Jednak gdy na moje możliwości zaczęłam względnie często i regularnie biegać, po każde kąpieli aplikuje na siebie peeling na uda, tyłek, boczki i brzuch żeby troszkę przyspieszyć spalanie sadła. Akurat pierwszy w kolejności stał peeling od Eveline otrzymany na jednym ze spotkań blogerek. Aby wzmocnić działanie do aplikacji używam szorstkiej rękawicy z Rossmana. O rękawicy będzie więcej, jak zauważę poważniejsze efekty.
   Nigdy nie wierzyłam i chyba nie uwierzę w moc peelingów które mają zwalczyć cellulit, tkankę tłuszczową  i tym podobne nie miłe akcenty na naszym ciele. I to na pewno nie będzie post twierdzący, że się myliłam. Oczywiście jestem zadowolona z efektów które przyniósł peeling czyli tak jak obiecał producent zauważyłam: napięcie, ujędrnienie, nawilżenie. Czyli jednym słowem bardzo dobrze ściera martwy naskórek nie drażniąc przy tym. Skóra była bardzo miła w dotyku, niezwykle gładka, zwarta i aż sama nie mogłam przestać się macać po nogach.  Ciało na pierwszy rzut oka jest zdrowsze, pełne blasku, odnowione. Tak właśnie ma działać peeling! 
   Opakowanie też na plus. Peeling mieszka sobie w tubie z miękkiego plastiku na klik co umożliwia wyciśnięcie produkt do niemal ostatnich drobinek. Pachnie bardzo delikatnie, jakby kwiatowo, więc masaż należy do przyjemnych. Jak widać na powyższym zdjęciu, peeling ma galaretkową konsystencję, która szybko się rozprowadza. Drobinki są delikatne i masaż samą dłonią niewiele wskórał. Trzeba mocno się naszorować żeby efekty były widoczne (jednak warto!). Dlatego też używam rękawicy do wykonywania peelingu. I spójrzcie tylko jak pięknie się błyszczy!
   Jako zastępce zamówiłam sobie peeling z Apisa, na który właśnie oczekuję. Zapewne za kilka dni pojawi się w paczkomacie. A jakie są Wasze ulubione peelingi?

20 komentarzy:

  1. Ja wychodzę z założenia, że rękawice do peelingu są tak ostre, że wystarczy do nich sam żel ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje sie byc fajny. Ja teraz używam kremu ujędrniającego z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś nie wierzę w cudowne właściwości takich produktów :))

    OdpowiedzUsuń
  4. zapowiada się ciekawie chętnie wypróbuję jak skończę obecne zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. na takie "problemy" najlepszy jest ruch - ćwiczenia! :) ja z takiego założenia wychodzę i nie stosuję tego typu specyfików :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, ale to dobre wspomagacze dla ćwiczeń i diety :)

      Usuń
  6. Nie używam takich specyfików. Szkoda na nich kasy wydawać bo i tak cellulitu nie zwalczą

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie uzywałam,ale za to miałam jedne z peelingów Apis i był świetny

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny wygląd bloga i od razu chce się czytać ;D
    Może i nie zwalczy cellulitu, ale jeśli jest dobrym zdzierakiem to warto chyba spróbować ;)
    Nie miałam, ale z chęcią wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety na cellulit to tylko ćwiczenia i geny no i zdrowa dieta oczywiście :(

    http://joannok.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używam takich produktów, wychodzę z założenia że to strata pieniędzy :)
    + obserwuję.
    pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z peelingów używam tylko klasyczne, antycellulitysowych nie stosuję, bo jakoś nie wierzę w ich działanie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja używam tylko peelengu z kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja oprócz peelingów zawsze używam gąbki antycellulitowej. I chociaż wiem, że na cellulit jakoś specjalnie nie wpływa, to świetnie "tuninguje" działanie samego peelingu. ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny blog, będę tu zaglądać częściej! Pozdrawiam!;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam kiedyś inny tej marki, ale ta galaretowata konsystencja mnie odstraszała xd

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam, ale wydaje się fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam go ale wiele dziewczyn zachwala sobie tą serie kosmetyków może kiedyś się na jakiś skuszę? Zobaczę;) Obserwuje

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za chęć wyrażenia opinii :)
Postaram się odpowiedzieć komentarzem na komentarz :)