4 lutego 2014
Miłość od pierwszego posmarowania czyli regenerujący krem- koncentrat do rąk, Tołpa
-20 stopni na dworze, a ja- inteligentna młódka, bez rękawiczek. Chyba wiadomo co mi się przytrafiło z tego tytułu. Tak, otóż to: suche, szorstkie, popękane dłonie. Od zawsze mam bzika na punkcie dłoni i paznokci więc to był cios w serce- szorstkie dłonie. Nigdy żaden krem nie pomagał mi ze spierzchniętymi dłońmi, aż do czasu kiedy bratowa pokazała mi to cudo:

2 lutego 2014
Koniec końców czyli denko cz.V
Miesiąc zaczynam od końca, czyli krótko mówiąc, jak w tytule: denko.
1. Odżywka awokado, masło karite, Garnier- Nigdy wcześniej nie miałam tego specyfiku i raczej mnie nie zachwycił. Za to włosy po nim dobrze się rozczesywały.
2. Szampon do włosów, Babydream- delikatny i jednocześnie dobrze oczyszczający szampon. Dobry do codziennej pielęgnacji nie tylko włosów.
3. Jedwab w płynie, Green Pharmacy- mega wydajny! Miałam go dobre pół roku. Włosy po nim się tak nie puszą, chroni je przed szkodzącymi czynnikami z zewnątrz. I ładnie pachnie :-)
4. Szampon ziołowy, Fitomed- o tym była mowa TUTAJ
5. Maskaz jedwabiem, Kallos- długo męczyłam ten słój. Nie żałowałam maski na włosy. Zapach mnie nieco drażnił, włosy się dobrze rozczesywały ale efektu wow u mnie nie było.
6. Żel do higieny intymnej, Lirene- bardzo sobie chwalę, doskonale odświeżał, łagodził podrażnienia i nie wysuszał.
7. Olejek do kąpieli, Yves Rocher- pięęęęęęęękny zapach i przyjemna piana. Niestety mało wydajny, ale za to cudownie odpręża i nawilża skórę.
8. Płyn do kąpieli, Orginal Source- czekolada i mięta, cudo! Aż się rozmarzyłam na myśl o kąpieli z tym cudem!
9. Antycellulitowy żel do mycia ciała, AA- gwarantuje orzeźwiającą kąpiel, jednak nic więcej poza czystością nie powoduje ;-)
10. Tonik antybakteryjny, Ziaja- jak na moje problemy z cerą jest wystarczający.
11. Plyn micelarny, BeBeauty- hit biedronkowy, cóż więcej pisać. To moje drugie i na pewno nie ostatnie opakowanie.
12. Krem głęboko regenerujący, Ziaja- O tym będzie więcej, bo jestem nim zachwycona!
13/14. Zmywacz do paznokci, Eveline/Delia- Obydwa produkty według mnie mają jeden poziom. Ten poziom na kórym jest Isana chyba nic nie pobije.
Uzbierało się nieco przez grudzień i styczeń. Muszę pokończyć to co zaczęłam w końcu. Jeszcze trochę starości mam w pudłach :) Jak wasze denka?
1. Odżywka awokado, masło karite, Garnier- Nigdy wcześniej nie miałam tego specyfiku i raczej mnie nie zachwycił. Za to włosy po nim dobrze się rozczesywały.
2. Szampon do włosów, Babydream- delikatny i jednocześnie dobrze oczyszczający szampon. Dobry do codziennej pielęgnacji nie tylko włosów.
3. Jedwab w płynie, Green Pharmacy- mega wydajny! Miałam go dobre pół roku. Włosy po nim się tak nie puszą, chroni je przed szkodzącymi czynnikami z zewnątrz. I ładnie pachnie :-)
4. Szampon ziołowy, Fitomed- o tym była mowa TUTAJ
5. Maskaz jedwabiem, Kallos- długo męczyłam ten słój. Nie żałowałam maski na włosy. Zapach mnie nieco drażnił, włosy się dobrze rozczesywały ale efektu wow u mnie nie było.
6. Żel do higieny intymnej, Lirene- bardzo sobie chwalę, doskonale odświeżał, łagodził podrażnienia i nie wysuszał.
7. Olejek do kąpieli, Yves Rocher- pięęęęęęęękny zapach i przyjemna piana. Niestety mało wydajny, ale za to cudownie odpręża i nawilża skórę.
8. Płyn do kąpieli, Orginal Source- czekolada i mięta, cudo! Aż się rozmarzyłam na myśl o kąpieli z tym cudem!
9. Antycellulitowy żel do mycia ciała, AA- gwarantuje orzeźwiającą kąpiel, jednak nic więcej poza czystością nie powoduje ;-)
10. Tonik antybakteryjny, Ziaja- jak na moje problemy z cerą jest wystarczający.
11. Plyn micelarny, BeBeauty- hit biedronkowy, cóż więcej pisać. To moje drugie i na pewno nie ostatnie opakowanie.
12. Krem głęboko regenerujący, Ziaja- O tym będzie więcej, bo jestem nim zachwycona!
13/14. Zmywacz do paznokci, Eveline/Delia- Obydwa produkty według mnie mają jeden poziom. Ten poziom na kórym jest Isana chyba nic nie pobije.
Uzbierało się nieco przez grudzień i styczeń. Muszę pokończyć to co zaczęłam w końcu. Jeszcze trochę starości mam w pudłach :) Jak wasze denka?
23 stycznia 2014
Duet do włosów przetłuszczających od Fitomed
Jakiś czas temu otrzymałam do testowania szampon i odżywkę Fitomed do włosów tłustych. Jako, że przez jesień, zimę oraz czapki i siedzenie godzinami w klimatyzowanych pomieszczeniach, skóra głowy przestała być posłuszna i włosy zaczęły się szybciej przetłuszczać, sięgnęłam po ten właśnie duet.
13 stycznia 2014
Z żaby w księżniczkę czyli maseczka Dermaglin
Ahoj marynarze!
Przez chwilę byłam szczurem lądowym, ale wracam na okręt i znów będę wilkiem morskim!
Natłok zdarzeń, pracy i brak czasu na cokolwiek spowodował, że zaniedbałam tylko blog, ale
i siebie. Pomyślałam więc, że jeśli wrócę do regularnego pisania, wróci razem z tym systematyczne dbanie o swoją fizyczność, psychikę i samopoczucie.
Mam bardzo dużo zaległych postów do opublikowania i mam nadzieję, że w końcu znajdę czas na to wszystko. Ale nie o tym dziś, zatem zapraszam do lektury.
Tak jak wspomniałam wyżej, przez zaniedbania i złe nawyki odżywiania, moja cera znacznie się pogorszyła. Nie mając czasu na codzienne ceregiele, które dają świetne efekty, postawiłam na maseczki. Jedną z moich ulubionych jest ta z Dermaglin. Do wyboru jest oczyszczająca, do cery dojrzałej oraz trądzikowej. Skusiłam się na tą ostatnią mimo, że trądziku jako takiego nie mam, ale pojedyncze wypryski, które długo się goją i no bądź co bądź ozdobą nie są. Poza tym moje zatkane pory aż się prosiły o mocniejszy atak.
Normalna cena czyli niewiele mniej jak 6zł nie zachęcała, jednak promocja w Rossmanie (niewiele ponad 4zł) skusiła mnie na zakup dwóch saszetek, które starczają na 4 użycia. Może i byłoby z tego więcej, ale glinka zasycha błyskawicznie w otwartej saszetce. Dwa dni i praktycznie nic nie można z niej wycisnąć, a konsystencja jest dość gęsta, więc powinno starczyć na długo dłużej. Jednak i tak uważam, że jest warta ceny regularnej.
Kaolin Clay, Aqua, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Extracts, Avena Sativa Bran Extract, Dehydroacetic Acid.
Krótki skład zachęca, bo jest w nim biała glinka, ekstrakty z aloesu i owsa oraz dwa składniki chemiczne, które nie są szkodliwe dla naszej skóry, ale mogą wywołać reakcje alergiczne. U mnie dzieje się to jednak, kiedy przytrzymam za długo maseczkę. Producent mówi o 20 minutach, ja czasami jak się zapomnę trwa to i godzinę, dzięki czemu mam oczyszczoną twarz- owszem, ale zaczerwienioną i przesuszoną. Te 20-30 minut działa cuda- czyli kiedy korzystamy zgodnie z zaleceniami. Skórę mam wtedy gładką, czystą, wyraźnie jaśniejszą i promienistą. Maseczki nakładam zwykle wieczorem, więc zaraz po umyciu i stonizowaniu skóry nakładam krem z Ziaji z witaminą C. Rano twarz jest w stanie niemal doskonałym. W procesie maseczkowania jednak jest się żabą:
Maseczka tak jak mówi producent oczyszcza, złuszcza stary naskórek, odżywia, wpływa na zmniejszenie krostek i zapobiega powstawaniu nowych. Skórę mam mieszaną ale trądziku brak. Sporadyczne krosty i zatkane pory- owszem. Skutecznie z tym walczy. Jednak jeśli nie doda się do pielęgnacji podstaw- nic nie pomoże na dłuższą metę.
Przez chwilę byłam szczurem lądowym, ale wracam na okręt i znów będę wilkiem morskim!
Natłok zdarzeń, pracy i brak czasu na cokolwiek spowodował, że zaniedbałam tylko blog, ale
i siebie. Pomyślałam więc, że jeśli wrócę do regularnego pisania, wróci razem z tym systematyczne dbanie o swoją fizyczność, psychikę i samopoczucie.
Mam bardzo dużo zaległych postów do opublikowania i mam nadzieję, że w końcu znajdę czas na to wszystko. Ale nie o tym dziś, zatem zapraszam do lektury.
Tak jak wspomniałam wyżej, przez zaniedbania i złe nawyki odżywiania, moja cera znacznie się pogorszyła. Nie mając czasu na codzienne ceregiele, które dają świetne efekty, postawiłam na maseczki. Jedną z moich ulubionych jest ta z Dermaglin. Do wyboru jest oczyszczająca, do cery dojrzałej oraz trądzikowej. Skusiłam się na tą ostatnią mimo, że trądziku jako takiego nie mam, ale pojedyncze wypryski, które długo się goją i no bądź co bądź ozdobą nie są. Poza tym moje zatkane pory aż się prosiły o mocniejszy atak.
Normalna cena czyli niewiele mniej jak 6zł nie zachęcała, jednak promocja w Rossmanie (niewiele ponad 4zł) skusiła mnie na zakup dwóch saszetek, które starczają na 4 użycia. Może i byłoby z tego więcej, ale glinka zasycha błyskawicznie w otwartej saszetce. Dwa dni i praktycznie nic nie można z niej wycisnąć, a konsystencja jest dość gęsta, więc powinno starczyć na długo dłużej. Jednak i tak uważam, że jest warta ceny regularnej.
Kaolin Clay, Aqua, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Extracts, Avena Sativa Bran Extract, Dehydroacetic Acid.
Krótki skład zachęca, bo jest w nim biała glinka, ekstrakty z aloesu i owsa oraz dwa składniki chemiczne, które nie są szkodliwe dla naszej skóry, ale mogą wywołać reakcje alergiczne. U mnie dzieje się to jednak, kiedy przytrzymam za długo maseczkę. Producent mówi o 20 minutach, ja czasami jak się zapomnę trwa to i godzinę, dzięki czemu mam oczyszczoną twarz- owszem, ale zaczerwienioną i przesuszoną. Te 20-30 minut działa cuda- czyli kiedy korzystamy zgodnie z zaleceniami. Skórę mam wtedy gładką, czystą, wyraźnie jaśniejszą i promienistą. Maseczki nakładam zwykle wieczorem, więc zaraz po umyciu i stonizowaniu skóry nakładam krem z Ziaji z witaminą C. Rano twarz jest w stanie niemal doskonałym. W procesie maseczkowania jednak jest się żabą:
Maseczka tak jak mówi producent oczyszcza, złuszcza stary naskórek, odżywia, wpływa na zmniejszenie krostek i zapobiega powstawaniu nowych. Skórę mam mieszaną ale trądziku brak. Sporadyczne krosty i zatkane pory- owszem. Skutecznie z tym walczy. Jednak jeśli nie doda się do pielęgnacji podstaw- nic nie pomoże na dłuższą metę.
5 grudnia 2013
Prezeeeentyyyyy...
... które sama sobie sprawiłam. A bo cóż czekać, dopiero początek miesiąca, stracę połowę moich oszczędności, żeby do stycznia zęby w ścianę ładować. Źle zrobili z tym dniem darmowej dostawy, oj źle!
Na olejki miałam chcicę już od dłuższego czasu. Głównie do OCM, nie wiem jak mi się to spisze. Może dobrze. Jak nie- zawsze są włosy i reszta ciała :)
Na to chyba poluje/polowała każda blogerka. Tangle Tezzer cudownie masuje skalp. Jak mnie to relaksuje to o mamo!
Na ten olejek czekałam najbardziej. Oby pomógł moim nieznośnym włosom!
Po prostu chciałam go wypróbować, a że jest tani i obiecuje że będę miała jednolity kolor twarzy- kupiłam.
Oto moje nowe dzieciątka. Sprawujcie mi się dobrze, bez uwag w dzienniczku i przynieście mi dumę!
Dziewczyny! Wszystkiego prezentowego z okazji Mikołajek! :)
Na olejki miałam chcicę już od dłuższego czasu. Głównie do OCM, nie wiem jak mi się to spisze. Może dobrze. Jak nie- zawsze są włosy i reszta ciała :)
Na to chyba poluje/polowała każda blogerka. Tangle Tezzer cudownie masuje skalp. Jak mnie to relaksuje to o mamo!
Na ten olejek czekałam najbardziej. Oby pomógł moim nieznośnym włosom!
Po prostu chciałam go wypróbować, a że jest tani i obiecuje że będę miała jednolity kolor twarzy- kupiłam.
Oto moje nowe dzieciątka. Sprawujcie mi się dobrze, bez uwag w dzienniczku i przynieście mi dumę!
Dziewczyny! Wszystkiego prezentowego z okazji Mikołajek! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)